Czym zakonnice różnią się od tzw. Niemki ?


Co zakonnice zrobią z lokatorami?
Eksmisja polskich rodzin, Niemka odzyskała dom - Najważniejsze informacje - Informacje - portal TVN24.pl - 19.11.2009


Przed miesiącem opinię publiczną zbulwersowały, a niejednokrotnie i skłóciły liczne doniesienia medialne o autochtonce mazurskiej, obecnie obywatelce niemieckiej, która odzyskała swój rodzinny dom, opuszczony w 1977 roku, zagarnięty przez władze PRL i przyznany pracownikom leśnym, a ostatnio sądownie odzyskany.

"Dochodzi do IV rozbioru Polski", "Wszystko oddaje się dla Niemców", "Chodzi tylko o kasę" - takie rewelacje przewaliły się wezbraną falą od "Naszego Dziennika" po "Trybunę Robotniczą" i od Onetu po Frondę. Co zawierały liczne komentarze internautów, aż hadko przytaczać.

Agnes Trawny odzyskała nieruchomość, która jest jej ojcowizną, wyrokiem Sądu Najwyższego w grudniu 2005 r. Zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów, Moskalikowie i Głowaccy mogli mieszkać w Nartach do 13 grudnia 2008 r.
Ponieważ do tej pory nie wyprowadzili się dobrowolnie, Trawny założyła im sprawę o eksmisję.

Sąd uznał, że nie ma obowiązku przyznania im lokali socjalnych. Orzekł natomiast, że Moskalikowie i Głowaccy mogą domagać się lokali zastępczych od Skarbu Państwa .
Pełnomocnik obu rodzin radca prawny Jerzy Erlik zapowiedział, że Moskalikowie i Głowaccy z pewnością nie opuszczą tych lokali, dopóki Lasy Państwowe nie przedstawią im propozycji lokali zamiennych, możliwych do zaakceptowania.

Andrzej Jemelita, adwokat Agnes Trawny, powiedział na antenie TVN24, że ma nadzieję, iż rodziny szybko otrzymają lokale zamienne, i w ten sposób uda się uniknąć egzekucji komorniczej.
Adwokat podkreślił, że chce, by to Skarb Państwa zapewnił nowe mieszkania obu rodzinom, bo jeśli tak się nie stanie, to Trawny przed eksmisją zapewni obu rodzinom lokale, ale o niskim standardzie.

Dziś przeglądając lokalne wiadomości z Zakopanego, natrafiłem na newsa o, moim zdaniem, bardzo podobnej w swej treści zawartości faktograficznej, niosącego podobnie kontrowersyjną wymowę etyczną.

Powojenni właściciele znanej zakopiańskiej willi "Polana", zlokalizowanej w bardzo atrakcyjnej części miasta, w połowie drogi między Krupówkami a skoczniami narciarskim, przekazali ją w zamian za dożywotnią opiekę Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W 1962 roku, władze PRL nieruchomość skonfiskowały, a po wyremontowaniu otworzono w niej pensjonat sławetnego FWP.

Po transformacji Polana powróciła do gminy Zakopane, która po kolejnych przeróbkach w 2002 r. urządziła w niej 13 mieszkań komunalnych, zamieszkiwanych dziś przez 19 lokatorów.

Równocześnie o dom upomniały się zakonnice, tocząc spór sądowy z władzami Zakopanego. Sprawa zakończyła się przed rokiem ostateczną wygraną zgromadzenia. W tym roku siostry poinformowały magistrat, że nie chcą lokatorów w willi: "Zgromadzenie Matki Bożej Miłosierdzia jest zainteresowane odzyskaniem posesji bez lokatorów, gdyż zamierza w pensjonacie prowadzić dzieło miłosierdzia związane z wychowaniem dziewcząt potrzebujących pomocy".
W wakacje zgromadzenie zażądało wydania kluczy od mieszkań do końca tego roku. Magistrat odmówił.

Burmistrz prowadzi z zakonnicami negocjacje celem odkupienia obiektu, nie widzi bowiem obecnie możliwości zapewnienia lokatorom odpowiednich lokali zastępczych.

"- Zaproponowałem kilka możliwych wyjść z tej sytuacji: odkupienie budynku od zgromadzenia, wymienienie się z zakonnicami na inną nieruchomość, przekazanie willi zgromadzeniu wraz z lokatorami i znalezienie im w ciągu trzech, czterech lat nowych mieszkań - wylicza burmistrz Majcher. - Czekam teraz na decyzję sióstr, by móc poddać pod dyskusję rady miasta konkretne rozwiązanie."

Zakonnice natomiast twierdzą, że Zgromadzenie nie ponosi odpowiedzialności za los lokatorów, " gdyż jego własność przez 52 lata była i jest nadal bezprawnie użytkowana najpierw przez Fundusz Wczasów Pracowniczych, a następnie przez władze Gminy Zakopanego.
- Bierzemy pod uwagę wszystkie przedstawione przez magistrat propozycje. Wybierzemy tę, która będzie najlepsza - mówi siostra Elżbieta."

Trawny odzyskała dom swych dziadów i rodziców, miejsce, w którym się urodziła i mieszkała. Zakonnice odzyskały ofiarowaną im przed laty atrakcyjną nieruchomość, czy będą w tak ekskluzywnym miejscu prowadzić swe szczytne dzieło, czy wzorem Elżbietanek z Białołęki obiekt szybko odsprzedadzą - czas pokaże.

Najbardziej pokrzywdzeni są w tych, jakże częstych ostatnio rozgrywkach, Bogu ducha winni, lokatorzy. Przez lata mieszkali w zawłaszczonych bezprawnie przez komunę, a ofiarowanych im, na panzagłobowej zasadzie Niderlandów lokalach. Teraz czują się zawadą, nikomu niepotrzebni, obiekt przetargu, z którego zdaniem nikt się nie liczy.

Czy jednak wymowa etyczna obu opisanych wypadków jest rzeczywiście podobna, tego wyjątkowo nagłośnionego z Mazur i tego z lokalnych zakopiańskich wiadomości ? To już zostawiam czytelnikom pod rozwagę i ku przestrodze.

Paweł Ilecki.

Komentarze

Popularne posty