Sami palili Biblię, a teraz użalają się nad jedną

Najbardziej zaskakujące jest dla mnie ostatnio tak intensywne i emocjonalne zaangażowanie hierarchów Kościoła rzymsko-katolickiego w obronę Biblii podartej przez Nergala podczas zamkniętej inscenizacji koncertu.
Jak z historii doskonale wiadomo, to właśnie Watykan był największym przeciwnikiem popularyzacji Pisma Świętego. Ostatnie takie ograniczenia zarządził nie tak aż dawno, bo w 1897 r. Leon XIII, zabraniając lektury i posiadania Biblii w językach narodowych, a szczególnie protestanckiej Biblii Gdańskiej. Ponieważ książęta Kościoła po wnikliwych dociekaniach doszli do słusznego wniosku, że zbytnie rozpowszechnianie Słowa Bożego wśród ciemnych i nieświadomych dotąd owieczek, powoduje fale kolejnych reformacji i przebudzeń wiary, które jako ten wilk wywodzą owce z jedynie słusznego łona, wprost w objęcia heretyckich protestantów.
Czemu się zresztą dziwić, skoro wystarczy porównać, iż stanowiący podstawę tzw. wartości chrześcijańskich dekalog, ma zupełnie odmienną treść i wymowę w Słowie Bożym, niż w katechiźmie Kościoła katolickiego, zmanipulowanym  dla własnych korzyści i sprytnie od wieków podsuwanym owieczkom do wierzenia.
Aby więc uniknąć owych, niemiłych dla siebie reperkusji lektury autentycznego Słowa, Kościół skrupulatnie wprowadzał liczne i surowo egzekwowane zakazy, uwziąwszy jakoś szczególnie na, nota bene, Gdańszczankę.
Tropiono więc  knujących i mających niecne , wywołane niechybnie diabelskimi podszeptami, pragnienia czytania oryginalnego tekstu biblijnego, surowo karano winnych anatemami i ekskomunikami, a znalezione egzemplarze tej świętej, acz zakazanej księgi niszczono i palono w skrytości.
Starczy przykład ogromnego nakładu Biblii spalonego po likwidacji Rosyjskiego Towarzystwa Biblijnego.
Dziwne więc, iż mając w swym sumieniu tysiące zniszczonych przez swych poprzedników Biblii, obecni biskupi i prałaci tak skrupulatnie użalają się nad losem tej jednej podartej przez Nergala. A może tenże podarł właśnie ową znienawidzoną przez katolckich hierarchów, heretycką Biblię Gdańską, czyniąc tym samym dobry dla nich uczynek, który mu św. Piotr, zgodnie z katolickimi wierzeniami, u bram niebieskich za całe odkupienie policzy ?
Mnie się wydaje jednak, że cała afera.po kilku latach nagłośniona przez kurującego się psychicznie szefa tropicieli sekt, gorliwie popieranego przez polityków PiS, a teraz na dodatek przez węszących polityczny interes dostojników episkopatu, jest niczym więcej, jak tylko kolejną wojenką na linii zawłaszczania dalszych fragmentów przestrzeni publicznej przez jedyny słuszny Kościół. Tym razem próba sił dotyczy telewizji publicznej, co ogólnie jest tylko żałosne, wyłączając naturalnie pana Darskiego, któremu i popularność i liczba sprzedanych płyt wzrośnie wielokrotnie.

Komentarze

  1. Proszę o źródła gdzie mogę znaleźć coś na temat likwidacji Rosyjskiego Towarzystwa Biblijnego i niszczeniu biblii. Najlepiej linki internetowe.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty