Terlikowski propaguje świętokradztwo
Tomasz Terlikowski jaki jest każdy wie i widzi. Ostatnio jednak można odnieść wrażenie, że czołowego ortodoksa polskich salonów i żurnalistyki rozum, i wyczucie całkiem opuściły. Duch Święty opuścić go nie mógł, bo Go nigdy nie miał. Pan Tomasz, jak to w zwyczaju miewa, z wielkim zadęciem zabrał się do propagowania nowego tygodnika, mającego w założeniu kultywować prawicowe i katolickie wartości, zagnane do getta i ponoć pozbawionym tychże rynku medialnym naszego pięknego kraju. No i rozpropagował:
Terlikowski reklamuje
Tymczasem pisemko ukazało swą okładkę, z którą ma święcić tryumfy i wpajać katolickie wartości, tudzież moralne zasady w umysły i serduszka odbiorców uważających, że nieważne czy Polska biedna, czy bogata, ważne, że katolicka.
Niestety, chyba ktoś w szacownej redakcji, z pewnością kilkakrotnie prześwietlonej, gdzie w teczkach personalnych na pierwszym miejscu figuruje świadectwo moralności potwierdzone przez odnośnego księdza proboszcza, udowodnił, też popularne powiedzonko, że „Polak katolik = alkoholik”. Bowiem tylko w pijanym widzie, ktoś mógł tak świętokradczą dla wyznawców obrządku rzymsko-katolickiego okładkę do pierwszego numeru ich wyczekiwanego medialnego okna na świat sprokurować. Toć to profanacja i hostii, i sakramentu komunii, o samych kapłanach, a może i papieżu nie wspominając. Przyzwolenie dla ateuszy i heretyków, aby się z tychże najświętszych insygniów wiary naśmiewać mogli. Czym bardziej gorszy rozkrzyżowany Palikot, od czołowych polityków wtykających sobie w roześmiane buziunie najświętszy sakrament?
Toż teraz darcie Biblii przy tej okładce małym pikusiem zdawać się będzie. Na prawicowych psychiatrykach i blogach wrze. Terlikowski, mimo, że notkę skonfundowany błyskawicznie usunął, jest odsądzany od czci i wiary, anatema i ekskomunika są lada chwila oczekiwane. Tygodnik prawdopodobnie zniknie szybciej z półek niż się spodziewano, jednak utraconej czci biednemu właścicielowi ultrakatolickiej Frondy, chyba już nikt nie zwróci. W tym środowisku miłośników spisków, uśpionych agentów i zdrajców we własnych szeregach, takich pomyłek się nie wybacza. Teraz nawet najpobożniejsi katolicy mogą poprzeć dawny fejsbukowy żart o odbieraniu panu Terlikowskiemu dzieci, i co gorsza zrealizować, uważając, że człowiek popierający tak straszne świętokradztwo na ojca ogródkowego kółka różańcowego z pewnością się nie nadaje. Tak, to niestety kończą się kryptoreklamy, widać Pan Bóg tym razem nieuczciwość i rychliwie i skutecznie pokarał.
Terlikowski reklamuje
Tymczasem pisemko ukazało swą okładkę, z którą ma święcić tryumfy i wpajać katolickie wartości, tudzież moralne zasady w umysły i serduszka odbiorców uważających, że nieważne czy Polska biedna, czy bogata, ważne, że katolicka.
Niestety, chyba ktoś w szacownej redakcji, z pewnością kilkakrotnie prześwietlonej, gdzie w teczkach personalnych na pierwszym miejscu figuruje świadectwo moralności potwierdzone przez odnośnego księdza proboszcza, udowodnił, też popularne powiedzonko, że „Polak katolik = alkoholik”. Bowiem tylko w pijanym widzie, ktoś mógł tak świętokradczą dla wyznawców obrządku rzymsko-katolickiego okładkę do pierwszego numeru ich wyczekiwanego medialnego okna na świat sprokurować. Toć to profanacja i hostii, i sakramentu komunii, o samych kapłanach, a może i papieżu nie wspominając. Przyzwolenie dla ateuszy i heretyków, aby się z tychże najświętszych insygniów wiary naśmiewać mogli. Czym bardziej gorszy rozkrzyżowany Palikot, od czołowych polityków wtykających sobie w roześmiane buziunie najświętszy sakrament?
Toż teraz darcie Biblii przy tej okładce małym pikusiem zdawać się będzie. Na prawicowych psychiatrykach i blogach wrze. Terlikowski, mimo, że notkę skonfundowany błyskawicznie usunął, jest odsądzany od czci i wiary, anatema i ekskomunika są lada chwila oczekiwane. Tygodnik prawdopodobnie zniknie szybciej z półek niż się spodziewano, jednak utraconej czci biednemu właścicielowi ultrakatolickiej Frondy, chyba już nikt nie zwróci. W tym środowisku miłośników spisków, uśpionych agentów i zdrajców we własnych szeregach, takich pomyłek się nie wybacza. Teraz nawet najpobożniejsi katolicy mogą poprzeć dawny fejsbukowy żart o odbieraniu panu Terlikowskiemu dzieci, i co gorsza zrealizować, uważając, że człowiek popierający tak straszne świętokradztwo na ojca ogródkowego kółka różańcowego z pewnością się nie nadaje. Tak, to niestety kończą się kryptoreklamy, widać Pan Bóg tym razem nieuczciwość i rychliwie i skutecznie pokarał.



Komentarze
Prześlij komentarz